Archiwum maj 2006, strona 2


maj 08 2006 Wystawa psów w niedzielę, wyimaginowana...
Komentarze: 7

 Niedziela znów upłynęła pod znakiem spotkania rodzinnego.. tym razem z drugą częścią rodzinki ;) Powód? Rocznica Pierwszej Komunii mojego najmłodszego brata.. i tak się świetnie złożyło, że Wojtuś bawił się z Kubą (syn brata taty :D ), Michał z Mariuszem (syn chrzestnego Wojtka :D ) a ja.. z Pauliną (córka brata taty).. mam nadzieję, że załapiliście kto jet to.. w każdym razie, zadawaliśmy się w parach wiekowych ;)

 Obiadek rodzinny= standard, ale było też coś, czego nigdy nie ma.. czyli wizyta na wystawie psów :D jak co roku na Start zjechali się właściciele z pupilami.. jak to powiedziała Agata? "Jestem w raju".. :) "wyjątkowo" zgodzę się ;) już na ulicy odchodzącej od stadionu ludzie szli z takimi małymi, puszystymi szczeniaczkami śpiącymi na ramionach nowych właścicieli.. ech, czemu ja nie mogę mieć psa??!! :/  Dobrze, że chociaż sobie popatrzyłem.. wielkie bernardyny, dogi, małe yorki.. :D postanowiłem- jak dorosnę, to będę miał golden retrievera (tak się pisze?? ;) ) i fretkę, ewnetualnie królika ;) i niech mi rodzice nie mówią, że jak byli młodzi to też mówili, że będą mieli psa, a później się to zmienia bo się nie ma czasu itp.. ja będę miał zwierzaka i już!!

 

Stadion "Start"

 

Małe szczeniaczki wesoło skaczą w klatce.. to były chyba yorki.. jeśli nie golden retrievera, to właśnie yorka będę miał :)

 A tu Was zaskoczę i coś niecodziennego.. wiadomość od Pauliny :P :D

  "Hi hi ! Rocznica komunii Wojtka!Najpierw byl church potem obiad!Bylismy rowniez na wystawie psow rasowych gdzie Piotrus prawie sie poplakal!Powodem histerii braciszka byl brak psa a argument "wszyscy wychodza ze szczeniaczkami" najglupszym na swiecie i chyba najmniej skutecznym.Efekt Piotrus wyszedl bez psa :D!Wrocilismy i napchalismy sie ciastami no coz mozna tlumaczyc niedobor cukru ktory nalezy redukowac a co tam waga!Jutro niestety sq a mlodemu nie chce sie odrobic lekcji :P!No coz bywa...Pozdrowionka dla Michala B oraz pamietajcie uczcie sie francuskiego :D 13 LO gora!"

 No, później bawiliśmy się Actionmanami :D jak wiecie jestem nienormalny (siostra też jest, więc choć jesteśmy kompletnie inni to się tak dogadujemy :D ) Jeden Actionman był Barbi, drugi Ken.. i później się laliśmy nimi ;) I było fajnie :D

 A wieczorem.. a wieczorem też było miło.. bo czy jest coś lepszego od siedzenia na balkonie, gdy jest jeszcze widno, i, jedząc ulubione Michaszki i Hity, czytać dobry kryminał (dla zaciekawionych- "Klątwa mozaiki", bohaterem jest sam Dante.. świetnie, kryminał dziejący się w średniowiecznej Florencji :) ) i cieszyć się życiem.. stwierdzam, że jestem niepoprawnym optymistą, nieprzejmującym się swoimi ułomnościami :) ale czy to dobrze?? Sam nie wiem ;)

 A jeszcze później, gdy cała rodzinka naoglądała się "Tańca z gwiazdami" (grrr, czemu Kwaśniewska przeszła??!!) poszedłem jeszcze na chwilę z tatą po opony z samochodu.. i wtedy taki niesamowity kot spacerował po płocie, tak śmiesznie, równo ze mną, i patrzył się na mnie, a jak go głaskałem, to się tak przymilał.. szkoda, że nie mam zwierzęcia.. :(

 A dzisiaj szkoła.. czyli od rana kartkówka z anglika (niech zgadnę.. znów trójka? :D), na okienku zastępstwo z Dratwą= wyimaginowana rozmowa na gg, pisana w notatniku :D (no co, siadł net i nie mieliśmy co robić :D) i anglik w domu..

 No dobra, koniec tego nudzenia ;) ostatnio ciąglę opisuję swoje życie, to chyba musi być nudne ;)

 Do ...:::NIKI:::...: dzięki za niezasłużony komplement :)
 Do Cocosanki: pozdrowienia :D zazdroszczę Ci nawet.. teraz pewnie siedzisz gdzieś na Krecie, albo w samolocie.. :D

  Pozdrawiam,

 ptok

madry_ptok : :
maj 06 2006 Zoo, lunapark, park, ognisko :)
Komentarze: 9

Czasami nie wiem, za co mam szczęście mieć taką klasę ;) Bo.. to dość niezwykłe.. ja na serio czuję się w klasie IA jak wśród przyjaciół.. i to jest to.. ;)

 Piątek:

 Wspaniały dzień :) Zaczęło się od Mszy.. później krótka "akademia" w kościele.. i wreszcie klasa wolna :D Więc najpierw prezent dla Kizi.. wielka bombonierka ze 100 cukierkami (dalej opisane dalsze losy nieszczęsnej bombonierki ;) ) i wyprawa do tramwaju, przesiadka (brudne poręcze ;) ) i wreszcie.. zoo :D wszyscy niczym dzieci "podnieceni" ;) bo kiedy ostatnio w zoo był ktokolwiek?? ;)

 No to idziemy.. najpierw ptaszki i poszukiwanie wróbli.. niestety, zoo musiało uznać te ptaki za zbyt mało szlachetne.. na szczęście znaleźliźmy parę okazów w krzakach ;) W jednej klatce siedziało stado głośnych papug ("O, to nasza klasa.. ta najgłośniejsza to Picvąs" ;) ), a w jednej kroczył dumnie wielki, piękny orzeł ("A co jak do jego klatki wpadnie jakiś wróbel?!" ;) )

  

 Później klatki małp.. to niezwykłe, ale te zwierzęta są tak podobne do ludzi, że czasami wydaje się, że wiedzą, co mówimy.. no bo jak część się opala, część się wozi ;) Do ciekawych wniosków można dojść obserwując je ;)

 

 Później zebry, małe zwierzątka ala sarenki i żyrafy :D ("Dlaczego jak podchodzą te małe dzieci, to zwierzęta się przymilają do nich, a jak my, do odwracają się tyłkami i chowają w swoich mieszkaniach?!" :D) Później jedzenie (2 porcje frytek, jedne na wynos ;), lód light i zapiekanka bez mięsa= piątek :)) i dalej.. lew (ten też się na nas obraził i nie chciał do zdjęć pozować ;) ), lwica (tu ciekawy epizod- Robert podszedł do klatki i odwrócił się do niej plecami.. nagle lwica zaryczała :D szkoda tylko, że Robert nie wiedział, co się stało ;) )

 I dalej- jakieś świnie ;), później lampart, tygrysy chińskie ("mają skośne oczy jak... ;)" ) taki.. kot, nie pamiętam nazwy, i Janek chciał go dziubdziać :D, niedźwiedzie, słonie (i ich "bieg"), plac zabaw (Paulina na zjeżdżalni ;) ), terrarium (to chyba było terrarium.. było wiele gadów, płazów, żółwi.. i patyczak ;) ).. :) później małe zoo.. czyli maluteńkie kózki które dawały się głaskać.. oczywiście nie wsyzstkim ;)  i na końcu małpy z czerwonymi tyłkami.. :D

 

 A później.. nawet lepiej.. bo lunapark.. czyli nieplanowany punkt wycieszki :D Najpierw samochodziki (ja nie jechałem- w niedzielę się najeździłem :D ), później szalony rollercoster (podobno piszczałem jak Paulina.. nieprawda, tylko raz krzyczałem.. jak było wysoko i mieliśmy zjeżdżać.. a przecież tam nie było żadnych zabezpieczeństw!! :D).. dom strachów.. czyli pan z maską drapiący dziewczyny ;), jakaś szalona karuzela (biedny Robert...) i jeszcze inna karuzela :)

 I na końcu park.. wszyscy myśleli że jesteśmy maturzystami, bo byliśmy na galowo.. a przecież kto jak kto, ale ja chyba na maturzystę nie wyglądam ;)

    ***

Sobota:

 Czyli 16:00.. ognisko klasowe.. a raczej półklasowe, bo przecież nie było chyba 7 osób.. ale i tak było super :) Hasła ogniska: rozpuszczona bombonierka (tak, właśnie ta wczorajsza.. Kizi zostawiła ją w bagażniku :D ), zboczony Janek (taaa ;) ), kozy, egoizm ptoka (doszedłem do wniosku, że prawie wszystko co robię jest egoistyczne.. niedobrze ;) ), Suzuki OCZYWIŚCIE ;), błądzenie po lasach ("jedźmy za koniem.. z nimi zawsze dotrzemy ;)" ) i śpiew w Suzuki (znaczy mój i Pauliny śpiew :D).. i wiele innych, chociaż ognisko trwało niecałe 3 godziny ;) musimy to powtórzyć, ale w większej liczbie ;)

 

 Mam nadzieję, że zdjęć nie za dużo ;)

 pozdrawiam,

 ptok :)

 PS: Może mało ambitne to, ale warto czasami informować o swoim życiu ;)

PS2: Zmiana muzyczki, z filmu "Spider-man".. ale to chwilowe raczej ;)

madry_ptok : :
maj 04 2006 Koszmary nocy i piękno dnia..
Komentarze: 5

 Znów obudziłem się w środku nocy.. po głowie chodziły mi obrazy jakiś trumien czy umarlaków.. no tak, skończyłem czytać "Historyka".. książki mają chyba na mnie zbyt duży wpływ.. gdy w końcu przemogłem się, spojrzałem na zegarek... 3:04..znowu..  po co mi mówili o tej godzinie demonów?!..  .. może dzisiaj będę wreszcie spać normalnie?!

 ***

 Dzień był już zdecydowanie lepszy.. z ulgą powitałem ranek :) A wieczorem.. wreszcie pierwsze majowe.. i egoistycznie nie zwracając uwagi na innych śpiewałem ;) dobrze, że wokół siedziały babcie, może nie słyszały ;) no, tylko brat mógł ucierpieć..

 Nie wiem co jest w tych majowych, ale wywierają na mnie wrażenie.. nie tylko na mnie, z tego co wiem..

 A później samotny spacer z kościoła.. ręce w kieszeniach i krok tak powolny, iż wszystkie babcie mnie wyprzedziły.. pustą uliczką, jakich pełno w takiej odległości od centrum, szedłem nasłuchując dźwięków przedmieści.. nie wiadomo skąd dobiegał śpiew ptaków.. z oddali docierał do mnie dźwięk pędzących samochodów.. w ogrodzie jakieś dzieci bawiły się.. przez otwarte okno uciekały słowa jakiś ludzi, rozmawiających jak każdego wieczoru.. Miasto ma swój urok, ale dźwięki takich okolic mają swoje wielkie zalety :)

 Pozdrawiam,

 ptok

madry_ptok : :
maj 03 2006 Starość.. młodość..
Komentarze: 7

 Wreszcie maj... :) Z czym mi się kojarzy ten miesiąc?? Z pewnością z malutką kapliczką u sióstr.. tak, bo niegdyś co roku rodzice wyjeżdżali z nami na weekend majowy do Zakopanego do sióstr zakonnych.. zawsze wyjeżdżali ze swymi przyjaciółmi, którzy mają dzieci w naszym wieku.. więc dzieci były zajęte sobą :) A wieczorami.. tak, nabożeństwo majowe.. wietrzyk wpadał do kapliczki przez uchylone okno, zapach kwiatów.. i ta radość życia.. i perspektywa spacerów po tych wszystkich dolinkach :) Maj to piękny miesiąc! :)

  W poniedziałek pojechaliśmy do Agnieszki.. heh, Maciuś ma już ponad dwa latka, a Julka dopiero 2 miesiące chyba :) Mała miała kolkę i płakała :( .. ale za to Maciuś zaczął się popisywać :D i śpiewał co?? "M jak miłość" :D powtarzał co chwila "Steffen Miller" :D Co ta telewizja robi z dziećmi?? :D To niesamowite, ale badania pokazują, że dzieci zaczynają odróżniać marki jeszcze przed swoimi drugimi urodzinami!! Nie dziwi więc fakt, że w Stanach firmy wydają rocznie 15 miliardów (!) dolarów rocznie na marketing skierowany do dzieci.. Maciuś  był tego dowodem, śpiewając piosenkę serialową i odróżniając znaczki prawie wszystkich marek samochodowych!! :D Nieźle, lepiej ode mnie ;)

 

Po wizycie u Agnieszki mieliśmy pójść na majowe, ale niespodziewanie pogoda spłatała psikusa i zaczęło tak lać, iż z domu nie dało się ruszyć.. no, a w domu prądu nie było więc warunki iście spartańskie ;)

  Dzisiaj od rana kościół.. zdziwiłem się, bo 3 maj a ludzi nie było za wielu.. a przecież to święto Królowej Polski! Ojciec prawił ciekawe kazanie, gdy nagle jakiś starszy pan zaczął nienaturalnie kichać.. i nagle przechylił się, o mało nie spadając z ławki.. mnie sparaliżowało, dobrze, że rodzice wiedzieli, co robić.. po chwili ludzie wynieśli tego pana.. na powietrzu odzyskał przytomność.. pomylił leki...
 A pare ławek przed starszym panem, który zasłabł, siedziała mała dziewczynka, otrzepując swoją różową spódniczkę, nieświadoma niczego..  kontrast uderzył mnie.. jak niesamowite jest ludzkie życie.. przed dziewczynką jeszcze tyle lat, nie wiadomo, kim będzie, jak potoczą się jej losy.. a zaraz niedaleko pan, który przeżył już swoje najlepsze lata... ale wierzę, że to wszystko ma sens! :)

  Oho, już grzmi... :) czyżby burza się zbliżała? Mam nadzieję.. uwielbiam burze.. wiem, dziwny jestem ;)

 pozdrawiam,

 ptok

PS: Do klasy 1a- ognisko w sobotę, o15:30 pod szkołą, lub o 16:00 u Kamila.. brakuje chyba jeszcze jednego samochodu.. może ktoś się pofatyguje ;)

 PS2: Na stronie dodałem 31 zdjęć z Wigilii klasowej :)

 Takie przykłady ;) :

 

madry_ptok : :
maj 01 2006 Zdjęcia- Tuszyn..
Komentarze: 6

 Heh.. niedziela była bardzo fajna ... bo spędzona w Tuszynie.. zaczęło się od pysznego obiadku.. a później.. odpust.. tak, wiem, brzmi to może dość dziwnie, ale ja się świetnie ubawiłem.. to dziwne, ale cżłowiek czerpie perwersyjną radość z tego, że jest mu niedobrze.. :D Bo karuzelę z parasolami da się wytrzymać (chociaż tak wysoko to było bardzo zimno.. i bałem się, że buty, oczywiście źle zawiązane, spadną mi podczas lotu i zabiją kogoś w dole :D), samochodziki- bomba, można się pozderzać i wyładować ;) (z drugiej strony, w czasie jednej kraksy uderzyłem się w kolano i oczywiście krew poleciała.. no tak, cały ja ;) ).. ale już ławeczka kręcąca się w kółko to była przesada.. chciało mi się żygać :P Nawet obważanki (tak się pisze ?? ;) ) nic nie wskórały.. no, ale jakoś przeżyłem :)

 A później spacer.. i to lubię :) Las, taki po deszczu, raz pięknie pachniał, a raz nieco zajeżdżał zgnilizną, ale i tak było suuuper..

 

  

To właśnie Ata.. i niech ktoś mi powie, że wszystkie dobermany są niebezpieczne.. :P

Lekcje wf'u robią swoje, i umiem się wspinać po śłiskim  drzewie.. :P fakt, niewysoko jest.. ale zawsze coś.. ;)

To zdjęcia robiła babcia.. najpierw trzeba było wytłumaczyć, jak je zrobić.. :D niestety, nasz aparat może się wydawać skomplikowany ;)

Tu z kuzynką :)

 Mówicie, że ze zdjęciami lepiej ?? No to proszę :)

 Ech.. to drzewo, tak fotografowane, to większa część mojego dzieciństwa.. :) jak byłem jeszcze mniejszy ;), to nieraz tutaj przychodziliśmy z braćmi i z babcią.. to był punkt, do którego zawsze się na spacerach dochodziło.. tu trzeba było zajrzeć.. zawsze.. "krzywe drzewo".. pamiętam, jak mieli je ściąć.. jaka rozpacz była :D no, ale nie ścięli..

 O, mam nawet stare zdjęcie z tego drzewa :)

 

 Pozdrawiam,

 wspominający ptok ;)

 PS: Na stronie klasowej doszły zdjęcia z ostatków :)

 

 

PS2: Tak, a teraz radosne zdjęcia na początek wiosny.. na stronie, oczywiście :)

 Chemica??!! :D

Reeeeeette miiiiiich!!!! :D

 Siora i Braciak ;)

Po więcej=> na stronę

madry_ptok : :